poniedziałek, 31 października 2016

Od Taigi CD Alex'a

Przytaknęłam lekko, po czym wróciłam do oglądania widoku zza okna. Po chwili wzbiliśmy się wyżej, a ja mogłam spojrzeć z "bliska" na chmury. Byłam zachwycona. Położyłam rękę obok okna i oparłam o nią głowę, dalej przyglądając się temu widokowi.
-Wow-jedyne słowo, jakie byłam w stanie powiedzieć.

Alex?

Od Alexa do Taigi

- Boisz się? - spytałem.
- Nigdy nie leciałam myśliwcem. - powiedziała jedynie.
Oparłem palec pod jej podbródek i podniosłem lekko jej głowę, złączyłem nasz usta w pocałunku.
Znalezione obrazy dla zapytania Kiss gif tumblr
- Zaraz będzie można wyjeżdżać. - powiedział nagle mężczyzna, który zajmował się przygotowywaniem samolotów.
Pokiwałem twierdząco głową. Pomogłem Tai założyć kask, upewniliśmy się czy ma dopływ tlenu i czy wszystko jest w porządku.
- Słyszysz mnie? - usłyszałem głos w słuchawce.
- Jasno i wyraźnie. - odparłem.
Z Taigą zapięliśmy pasy i już po chwili wyjeżdżaliśmy z hali. Porozumiewałem się z nimi odpowiednimi gestami ręki, to kilku minutach wzbiliśmy się w niebo.

(Tylko do 2 minuty)
- Długo będziemy lecieć? - spytała.
- Godzinę, jesteśmy bardzo daleko. - westchnąłem. - I jak? Fajnie? - spytałem po czasie, widząc jak rozgląda się dookoła.
- Bardzo. - uśmiechnęła się.
- Wlecimy nad chmury? - odwzajemniłem gest.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

-Okej-mruknęłam.
Ostatni raz spojrzałam na samochód, gdy nagle dostrzegłam coś na tylnym siedzeniu. Skrzywiłam się i otworzyłam drzwiczki. W środku była jakaś walizka, jednak zabezpieczona na kod.
-Patrz-powiedziałam wyciągając "torbę".
Alex spróbował ją otworzyć, jednak zauważył zabezpieczenie.
-Weźmy to-oznajmił.
-Okej-odparłam.
Zrobiliśmy to, co wcześniej zaproponował chłopak i już po chwili siedzieliśmy w myśliwcu. Usiadłam obok Alex'a i oparłam głowę o jego obojczyk.

Alex?

Od Alexa do Taigi

- Znalazłem stację wojskową. - wyjaśniłem.
- Która godzina? - przetarła oczy dłonią.
- 15, spałaś 7 godzin. - odpowiedziałem.
Wysiadłem z samochodu, otworzyłem jej drzwi, wysiadła.
- Po co właściwe tutaj przyjechaliśmy? - spytała.
- Musimy jakoś wrócić do domu. - złapałem ją za rękę. - Przedstawię się, powinni mnie znać a przynajmniej kojarzyć. Pożyczymy myśliwca i polecimy do domu.

Tai?

Od Taigi CD Alex'a

Uśmiechnęłam się lekko i zamknęłam oczy. Po chwili zasnęłam.

------------------

Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu i aż drgnęłam. Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na Alex'a. Zamrugałam parę razy i przekręciłam się.
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam zaspana.

Alex?

Od Alexa do Taigi

Spojrzałem na nią lekko zdziwiony.
- Gdzie na przykład?
- Daleko. - szepnąła kładąc swoją dłoń na mojej, która była na skrzyni biegów.
- z czego będziemy żyć? - zadałem kolejne pytanie.
- Damy sobie radę, nie martw się. - powiedziała.
- Więc ucieknijmy... - powiedziałem splatając nasze palce.

Tai?

Od Taigi CD Alex'a

Oparłam głowę o szybę i westchnęłam cicho.

Jestem zmęczona.

Zmęczona tym wszystkim. Mimo to nie chciałabym wrócić do dawnego życia.
-Ucieknijmy-szepnęłam.
-Co?-zapytał Alex.
-Ucieknijmy-powtórzyłam-jak najdalej.

Alex? Hehe xD

niedziela, 30 października 2016

Od Alexa do Taigi

- Powinniśmy już jechać, nie jestem pewien ile ich jest. - wyjaśniłem.
Tai przegryzła lekko dolną wargę i pokiwała głową.
Wsiedliśmy do samochodu, tym razem ja prowadziłem.
- Ciekawe gdzie my jesteśmy... - powiedziałem, kiedy wyjechaliśmy na szosę.
- Dobrze by było, gdybyśmy znaleźli jakąś stację wojskową...
W tym momencie zacząłem się powownie zastanawiać, co będzie dalej, gdy już będziemy w domu.

Tai?

Od Taigi CD Alex'a

Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Czekałam, czekałam i czekałam, a gdy w końcu go ujrzałam aż zamarłam. Po chwili szybko wyskoczyłam z samochodu i podbiegłam do niego. Wpadłam mu w ramiona i mocno przytuliłam.
-Wiedziałam, że to głupi pomysł-powiedziałam-martwiłam się.

Alex?

Od Alexa do Taigi

Po chwili oderwałem się od niej i spojrzałem jej w oczy.
- Jedź. - powtórzyłem.
- Tylko przyjdź... - szepnąła.
Pokiwałem głową i przeładowałem pistolet, który znalazłem w schowku samochodu. Wstałem, zamknąłem drzwi. Dziewczyna odjechała a ja Schowałem się za metalową beczką.
***
Szedłem po śladach samochodu, skończyłem z podbitym okiem, rozciętą wargę i krew z nosa, która otarlem rękawem. Kiedy zobaczyłem samochód, odetchnalem lekko. Tai musiała zobaczyć mnie w lusterku ponieważ wysiadla i ruszyła w moim kierunku.

Tai?

Od Taigi CD Alex'a

Niepewnie złapałam jego rękę.
-Uda nam się?-zapytałam.
-Powinno-odparł.
Przygryzłam wargę i przytuliłam go. Alex odwzajemnił uścisk, po czym podsadził mnie do środka. Przeszłam kawałek drogi, tak aby chłopak mógł wejść, co po chwili zrobił. Zamknął za sobą wejście i pokazał mi, abym ruszyła dalej. Nie szliśmy długo, w końcu zobaczyłam światło, padające przez podłużne szpary. Pchnęłam klapę, a ta od razu poleciała i uderzyła o ścianę. Skrzywiłam się lekko, a następnie wyjrzałam przez otwór. Ziemia nie była daleko, więc przekręciłam się i usiadłam na krawędzi. Wzięłam głęboki wdech i skoczyłam. Wylądowałam kucając, ale po chwili się podniosłam. Spojrzałam przed siebie na drzewa. Przed nami rozpościerał się las. Odeszłam kawałek, a Alex zeskoczył do mnie.
-Obejdźmy budynek-powiedział.
Przytaknęłam lekko, a po chwili ruszyliśmy. Skręciliśmy w prawo, przy następnym zakręcie chłopak wyjrzał lekko zza ściany. Pokazał mi abym była cicho, po czym odsunął się, abym również zerknęła, tak też zrobiłam. Było tam wejście do budynku, a przed nim dwa samochodu.
-Idziemy?-zapytałam.
-Biegniemy-odparł Alex.
Zaczął odliczać na palcach od trzech. W końcu ruszyliśmy do pojazdów. Siadłam na miejscu pasażera, a chłopak kierowcy. Zaczął majstrować coś przy kabelkach, gdy nagle usłyszeliśmy czyjeś krzyki.
-Co robimy?-zawołałam.
Po chwili samochód odpalił, jednak ktoś już zdążył do nas dojść. Jakiś mężczyzna złapał Alex'a i wyciągnął z pojazdu. Chłopak walnął faceta parę razy, a ten upadł na ziemię.
-Alex!-zawołałam widząc kolejnego mężczyznę.
-Siadaj-poklepał miejsce kierowcy.
-Co?
-Siadaj!-krzyknął.
Szybko wykonałam jego polecenie.
-Jedź-powiedział.
-Co?! Nie!-zawołałam.
-Jedź, zatrzymaj się niedaleko i czekaj na mnie, zaraz przyjdę-odparł.
-Ale...
-Jedź!
Nagle poczułam jego miękkie i ciepłe usta na swoich wargach.

Alex? Hihi ;3

Od Alexa do Taigi

Rozejrzałem się po pomieszczeniu, a dokładniej po suficie. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł.
- Że ja wcześniej o tym nie pomyślałem... debil normalnie.
Wstałem, krzesło ustawiając co kawałek dalej, dokładnie badając każdy fragment sufitu. Nagle pod wpływem pchnięcia, kawałek ściany zaczął się kruszyć.
- Wiedziałem. - uśmiechnąłem się pod nosem.
- Co ty robisz? - Spytała zdziwiona.
- W czasach wojny, były takie pomieszczenia. Wentylacja stara, wejście dobrze schowane żeby uwięzieni żołnierze nie uciekali. Ten budynek jest za czasów wojny, więc rury są odpowiednio duże aby nas pomieścić. Zawsze prowadzą one na zewnątrz. Miałem to na szkoleniach. - wyjaśniłem, kończąc skrobnać sufit.
Po chwili naszym oczy ukazała się klapa, przez którą mogliśmy tam wejść.
- To nasza szansa, podsadze cię. - powiedziałem wyciągając w jej stronę rękę.

Tai?
To już niech uciekają xd
Ps: kiedy się pocałuja? :3

Od Taigi CD Alex'a

Lekko się zdziwiłam, gdy chłopak splótł nasze dłonie, ale nie ruszyłam się nawet.
-Co będziemy robić?-zapytałam.
-Nie wiem-westchnął chłopak.
-Jak się w ogóle czujesz?-zapytałam.
-Dobrze-odparł.
-To dobrze-mruknęłam.
Między nami zapanowała cisza.

Alex?

PS: Może jeszcze dwa, góra trzy opowiadania i uciekamy? xD

Od Alexa do Taigi

Pokiwałem głową i oparłem ją, o głowę Tai. Westchnąłem lekko.
- Musimy... - Westchnąłem.
Trwalismy w ciszy, dziewczyna jedną rękę miała oplecioną wokół mojego ramienia, a drugą trzymała na kolanie. Ujalem jej dłoń swoją, splatając nasze palce.

Tai?

Od Taigi CD Alex'a

-Czekaj-powiedziałam.
Wstałam i zabrałam kartkę z ołówkiem. Kucnęłam przy stoliku obok łóżka, a jednocześnie przy Alex'ie.
-Pamiętasz, że jak szliśmy do tamtego pokoju przechodziliśmy obok jakiś żelaznych drzwi. Takie same prowadziły do tamtej sali. Tylko, że wtedy, skręciliśmy w lewo i prawo-zaczęłam dorysowywać korytarze-tam-wskazałam na jedno z miejsc-biliście się, za to ja uciekałam tędy-pokazywałam-a że tędy szliśmy tu musi być sala, na której walczyliśmy, bo przechodziliśmy przez nią jak nas przenosili.
Odłożyłam ołówek i pokazałam mu obrazek.

-Musimy coś wykombinować-westchnęłam.
Usiadłam obok niego, po czym położyłam głowę na jego ramieniu.

Alex?

Od Alexa do Taigi

- Uroczo się rumienisz. - uśmiechnąłem się pod nosem.
Katem oka widziałem, że zarumienila się jeszcze bardziej.
- Słyszałem, jak mówią, że dzisiaj będą testować tą dziwną machinę na tych drugich. Więc mamy cały dzień. - powiedziałem kończąc rysunek.
Zabrałem kartkę i usiadłem koło niej.
- Tutaj jesteśmy, tam jest ta dziwna sala, tam gdzieś powinien być tamten pokój i ten korytarz. - mówiłem pokazując każde miejsce. Wpatrywalem się w niego chwilę, w końcu zgniotlem go i rzuciłem w kąt pokoju. - To bez sensu. - Westchnąłem wsuwajac dłoń we włosy.

Tai?

Od Taigi CD Alex'a

-Emm... dobrze-odparłam odwzajemniając gest-na początku nie mogłam zasnąć, ale w końcu mi się udało.
Wyjęłam kanapki i ugryzłam jedną.
-A tobie?-dodałam po chwili.
-Dobrze-odparł.
Wzięłam parę łyków wody i wróciłam do kanapki.
-Ty jadłeś?-zapytałam.
-Jeszcze nie-odpowiedział.
-Powinieneś zjeść.
-Co tak się o mnie martwisz?-zaśmiał się chłopak.
Nie odpowiedziałam, ale się zarumieniłam. Alex odwrócił się w moją stronę, a ja szybko odwróciłam głowę. Czy ja zawsze muszę tak reagować? Poprawka, czy ja przy nim muszę tak reagować?!

Alex?

Od Alexa do Taigi

Obudziłem się jako pierwszy, obejmowałem Tai. Powoli wstałem, okrywając ją dokładniej kołdrą. Po ciuchu poszedłem do łazienki. Wziąłem krótki prysznic. Założyłem spodnie wojskowe, białą koszulkę. W zasadzie dali mi tylko takie ubrania, pewnie dla "efektu" kiedy wyszedłem, Taiga nadal spała. Nie chciałem jej obudzić, po cichu zacząłem przeszukiwać wszystkie szafki i szuflady, poszukując czegoś nowego. Znalazłem kawałek kartki i mały ołówek. Usiadłem do biurka i wykorzystując swoje żołnierskie umiejętności.
- Co robisz? - usłyszałem nagle znajomy głos.
- Próbuje ustalić pomieszczenia, jakie się tu znajdują. Jak wyjdziemy stąd, powinniśmy wiedzieć gdzie iść. - wyjaśniłem.
Odwrocilem się w jej stronę, podałem jej butelkę wody i śniadanie, dziewczyna nadal siedziała na łóżku owinięte w kołdrę.
- Jak się spało? - uśmiechnąłem się delikatnie?

Tai?

Od Taigi CD Alex'a

Chciałam się odsunąć, ale nagle Alex również mnie objął i przytulić. Czułam jak moje policzki zaczynają mnie piec i w tym momencie cieszyłam się, że chłopak nie widzi moich rumieńców. Nie wiem ile tak staliśmy, ale w końcu Alex poluzował uścisk, a ja lekko się odsunęłam odwracając głowę dalej czerwona.
-Umm... powinieneś iść się wykąpać-powiedziałam dość cicho.
-Nie chcesz pierwsza?-zapytał.
-Nie, idź-odparłam.
Chłopak zabrał parę ciuchów i zmierzył do łazienki, do której po chwili wszedł. Odetchnęłam cicho i usiadłam na łóżku. W tym samym momencie kiedy mój tyłek opadł na miękką pościel zdałam sobie sprawę, że będziemy musieli spać razem. Spaliłam jeszcze większego buraka.
W końcu Alex wyszedł z łazienki, a ja znowu zarumieniłam się, chodź dopiero co udało mi się uspokoić. Chłopak wyszedł w czarnych, dresowych spodniach i bez koszulki, a jego potargane, mokre włosy sprawiały, że wyglądał... jak bóg. Zabrałam ubrania i szybko przemknęłam do łazienki. Wzięłam parominutowy prysznic, uczesałam się i umyłam zęby, po czym w piżamie złożonej z krótkich, dresowych spodenek i białej koszulce na ramiączka wróciłam do pokoju. Alex siedział na łóżku zamyślony i zauważył mnie dopiero po chwili.
-Ja będę już szła spać-powiedziałam chowając ciuchy, w których chodziłam.
-Ja też-odparł.
Przeszłam na drugą stronę łóżka i wsunęłam się pod kołdrę.
-Dobranoc-mruknęłam.
-Dobranoc-Alex zgasił światło.
Leżałam tak chwilę, aż w końcu lekko zdziwiona, że chłopak się nie kładzie usiadłam i się rozejrzałam. Po chwili zdołałam zobaczyć kontury leżącej na ziemi postaci.
-Co ty robisz?-zapytałam.
-Próbuje zasnąć-odparł.
-Kładź się na łóżko.
-Jesteś pewna?
-Tak, kładź się i nie wydurniaj.
Alex wstał i położył się obok mnie, ja również powróciłam do pozycji leżącej. Odwróciłam się do niego plecami. Leżałam już tak długo, nie mogłam zasnąć, za to chłopak spał jak zabity. Po chwili poczułam jak Alex mnie obejmuje i aż drgnęłam. Lekko odwróciłam głowę i spojrzałam na niego kątem oka. Dalej spał. Cicho westchnęłam i zamknęłam oczy. W końcu udało mi się zasnąć.

Alex?

Od Alexa do Taigi

W pierwszym momencie zupełnie nie wiedziałem co zrobić. Mało kto mnie przytula, nie, chwila... błąd. Nikt mnie nie przytula. Ostatni raz pamiętam jak przez mgłę, z jedną z opiekunek w domu dziecka. Wtedy, chyba złamałem rękę i strasznie płakałem, dlatego. Dopiero po chwili, kiedy ta lekko speszona chciała się odsunąć, nie pozwoliłem jej również ją przytulając. Nie chciałem aby przestawała. Niby to niewiele, a jednak robi się cieplej na sercu.

Tai?

Od Taigi CD Alex'a

-Nie-mruknęłam-powinieneś się położyć.
Nie odpowiedział nic.
-Alex...-zaczęłam.
-Nie. Musimy stąd wyjść-przerwał mi.
Wstałam z łóżka, na którym siedziałam.
-Wiem, jak bardzo cię to boli, ale to przeszłość-powiedziałam spokojnym tonem.
-Nie wiesz-spojrzał na mnie.
Próbował udawać obojętnego. Właśnie, próbował. Przygryzłam wargę.
-Może i nie wiem, ale wiem, że nie możesz się teraz tym przejmować. Dopiero co miałeś gorączkę, a po tych gównach, które ci wstrzyknęli może być gorzej-odparłam.
Chłopak przekręcił oczami. Westchnęłam cicho i podeszłam do niego.
-Nie bądź taki-powiedziałam patrząc w górę.
Był ode mnie wyższy o głowę, co dopiero teraz zauważyłam. Jestem mało spostrzegawcza.
-Jaki?-zapytał.
-Nie udawaj obojętnego-odparłam cicho i go przytuliłam.

Jestem głupia

Alex?

Od Alexa do Taigi

Przeniosłem wzrok na mężczyznę, który przed chwilą mi coś wstrzyknął. Ciekaw byłem, co to ale nie będę pytać i tak mi nie powiedzą. Moja twarz nie wyrażała nic, tak samo jak wzrok. Był pusty, pozbawiony żadnych uczuć. Kiedy mnie odpięli, wstałem z krzesła, nie czekając ani chwili zakuli mnie w kajdanki i wyprowadzili nas z powrotem do pokoju.
- To wszystko leciało na tym ekranie? - spytałem kiedy od dłuższego czasu rozmawialiśmy. Dziewczyna pokiwała jedynie twierdząco głową, westchnąłem i wstałem, podszedłem do drzwi. - Masz pomysł, jak stąd uciec? - spytałem dokładnie przyglądając się drzwiom, sprawdzając zawiasy itp.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

Alex odpłynął, a ja nie wiedziałam co zrobić.
-Powinniście wziąć mnie-powiedziałam-on ma gorączkę i jest chory.
-Zamknij się-warknął mężczyzna.
Nic nie powiedziałam, spojrzałam na chłopaka, którego klatka piersiowa unosiła się powoli. Po chwili na jednym z ekranów pojawiły się jego wspomnienia. Patrzałam na to z... współczuciem. W pewnym momencie po policzkach Alex'a spłynęły łzy. Delikatnie je otarłam i złapała go za rękę. Znowu skierowałam swój wzrok na ekran, który po nie długim czasie zrobił się czarny. Jeden z mężczyzn wstrzyknął mu coś w żyłę, a chłopak powoli zaczął się wybudzać. Dalej trzymałam go za rękę, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
-Alex nic ci nie jest?-powiedziałam.
Chłopak tylko cicho jęknął. Po chwili pobrali mu trochę krwi i znowu coś wstrzyknęli. W tym czasie Alex już trochę się wybudził. Spojrzał na mnie, a potem na nasze splecione ręce. Szybko zabrałam swoją i się zarumieniłam.

Alex?

sobota, 29 października 2016

Od Alexa do Taigi

Pokręciłem głową i wstałem.
- Nic mi nie jest. - odparłem.
Mężczyzna wywrócił oczami i zakuł mnie.
- Ale jesteś uparty. - mruknęła kiedy stanąłem obok niej.
- Niestety. - westchnąłem.
Ruszyliśmy wzdłuż korytarza. Ściana, podłoga, sufit był zrobiony z takiego samego drewna przez co było bardzo przytłaczająco. W końcu weszliśmy do dużej sali. Na środku było dziwne urządzenie a dookoła siedzieli ludzie w maskach.
- Goście wybrali chłopaka. - powiedział. - Usiądź na fotelu. - poprosił.
Odpięli mi kajdanki, zrobiłem to, co mówili. Podłączyli mi do głowy jakieś dziwne kable, ręce zakajdankowali do krzesła, nogi tak samo. Czułem się jak na łóżku tortur. Podnieśli mi koszulkę i do klatki piersiowej doczepili kolejne kable. Koło dużego monitora, był mniejszy, który pokazywał rytm bicia mojego serca, ilość uderzeń itp. Wstrzyknęli mi coś, po czym zrobiłem się strasznie senny.
- Zobaczymy najgorsze wspomnienia żołnierza. Sam jestem ciekaw, jak było na wojnie. - powiedział.
- Możesz trzymać swojego chłopaka za rękę i patrzeć jak cierpi. - szepnął jej do ucha radośnie, było to ostatnie co usłyszałem.
Taiga spojrzała na mnie, ja na nią Po tym zamknąłem oczy odpływając.
W trakcie drugiego wspomnienia(drugiego filmu), czułem, jak po moich policzkach spływają łzy a ramię boli od mocno zaciśniętych pięści oraz ekstremalnie szybkie bicie serca.

Tai?

Od Taigi CD Alex'a

-Hmm... Prawda?-odparłam, chodź zabrzmiało to bardziej jak pytanie.
-Yhym-uśmiechnął się.
-Kiedyś pobiłam dziewczynę tak, że miała złapany nos i obite żebra-powiedziałam.
-Prawda-oznajmił.
-Gówno prawda, miała też złamaną rękę-zaśmiałam się.
-Serio?-zapytał.
-Num. Odbiła mi chłopaka-mruknęłam.
-I za to ją tak pobiłaś!
-Hehe. Tera..-zaczęłam, jednak przerwał nam odgłos otwieranych drzwi.
Do środka wszedł jakiś mężczyzna i spojrzał na nas obojętnie.
-Idziemy-powiedział.
-On nie może, ma gorączkę-odparłam.
-Co mnie to-mruknął facet.
-On nie idzie-podniosłam głos.
-Ehhh.. niech ci będzie, to ty chodź-westchnął.
Alex usiadł, a ja wstałam. Chciałam już iść, ale nagle złapał mnie za nadgarstek.
-Pójdę z tobą-powiedział.
-Nie, jesteś chory. Masz zostać i leżeć-odparłam stanowczo.
Wyszłam razem z mężczyzną, który mnie skuł.

Alex?

Od Alexa do Taigi

Uśmiechnąłem się lekko.
- Nigdy nie miałem psa.
- Prawda.
- Niestety. - westchnąłem.
- Nienawidzę orzechów.
- Gówno prawda. - odpowiedziałem, przypominając sobie naszą rozmowę sprzed kilku dni.
Zacząłem zastanawiać się nad kolejnym zdaniem, w głowie miałem jednak pustkę.
- Byłem na wojnie w Afganistanie. - pamiętam, że nie mówiłem jej gdzie byłem na wojnie.

Taiga?
PS: Prawda xd

Od Taigi CD Alex'a

Lekko zdziwiło mnie to co powiedział, ale nie ciągnęłam tego tematu.
-Nigdy się nie zakochałam tak na prawdę-oznajmiłam.
-Gówno prawda-odparł.
-Prawda, myślałam, że się zakochałam, ale to nie była miłość-mruknęłam-teraz ty.
-Jako małe dziecko bałem się starszych kobiet-uśmiechnął się.
-Prawda-odpowiedziałam po chwili namysłu.
-Num.
-Nigdy nie uprawiałam seksu.
-Prawda-odparł.
-Gówno prawda-wystawiłam mu język.

Alex?

Od Alexa do Taigi

- Masz ładny śmiech. - powiedziałem zmieniając na chwilę temat.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się.
Zacząłem zastanawiać się nad swoim zdaniem...
- Nigdy nie byłem w poważnym związku. - powiedziałem.
- Gówno prawda. - odparła po chwili namysłu, mrużąc lekko oczy z uśmiechem.
- Prawda. Myślałem że był poważny, jednak okazał się zupełnie przeciwny. Teraz ty.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

Zmarszczyłam brwi. Tego raczej się nie spodziewałam.
-Hmmm..-zaczęłam się zastanawiać-dobra, mam. Byłam na stołówce w technikum i szłam do stolika. Przez przypadek potknęłam się o własne nogi i runęłam do przodu, a że właśnie miałam na tacy kaszankę to... to wpadłam głową w miskę. Na dodatek moja koleżanką potknęła się o moje nogi, a taca wypadła jej z rąk, no i ziemniaki wraz z kakaem znalazły się na mojej głowie.
Cicho zachichotałam, a Alex zaśmiał się, wyglądał uroczo. Znowu pogładziłam jego miękkie, puszyste włosy. Patrzeliśmy sobie w oczy jak zahipnotyzowani. Był przystojny, dopiero teraz to zauważyłam.
-Zagrajmy w gówno prawda-powiedziałam przerywając niezręczną ciszę.
-W co?-zapytał.
-Ja mówię coś o sobie, a ty mówisz czy to prawda, czy gówno prawda, czyli nie prawda-wyjaśniłam.
-Okey, ty pierwsza-zgodził się.
-Tylko raz w życiu jadłam kebaba-oznajmiłam.
-Gówno prawda-odparł.
-A właśnie, że prawda-wystawiłam mu język.
-Uważaj bo ci ten język utnę-powiedział żartobliwie, a ja się zaśmiałam.
-Teraz ty-bąknęłam dalej się uśmiechając.

Alex?

Od Alexa do Taigi

Widziałem, jak zaczyna się rumienić. W przeciwieństwie do niektórych, ładnie wyglądała z rumieńcami.
- Nie chce mi się tego dłużej ciągnąć... - mruknąłem po czasie. - Mam dość. - westchnąłem.
- Nie możesz tak mówić. Wydostaniemy się stąd, rozumiesz?
Pokiwałem lekko głową i przegryzłem lekko dolną wargę, ta przeczesała dłonią moje włosy a ja wróciłem do wpatrywania się w jej oczy.
- Opowiesz mi coś? - spytałem.
- Co takiego? - spytała takim głosem, że poczułem się jak małe dziecko.
- Nie wiem, może... najzabawniejsze co przytrafiło ci się w życiu... - spytałem bawiąc się końcówkami jej włosów.
Czyżbym zaczynał majaczyć?

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

-Ja... ja nie mogłam cię zostawić. Gdybym cię nie namawiała to by się to nie stało. Albo oboje uciekniemy, albo żadne z nas-powiedziałam cicho.
Chłopak spojrzał na mnie lekko zdziwiony.
-Trzeba zmienić ci opatrunek-oznajmiłam patrząc na zakrwawiony bandaż-spróbuj usiąść.
Alex nic nie powiedział tylko powoli się podniósł. W końcu udało mu się usiąść, a ja zaczęłam mu zmieniać opatrunek. Gdy skończyłam odstawiłam bandaż z powrotem na stolik. Odeszłam od łóżka i zajrzałam do komody. Były tam nowe ciuchy dla mnie i chłopaka.

Ciekawe, dlaczego nas tak rozpieszczają?

Wzięłam czystą bieliznę i parę ubrań, po czym skierowałam się do łazienki.
-Idę się wykąpać-powiedziałam i weszłam do pomieszczenia.
Kafelki na podłodze i na ścianie, prysznic, umywalka, szafka, po prostu wszystko było białe. Na wieszaku wisiały dwa ręczniki, była szczotka, dwie szczoteczki pasta i parę innych dupereli. Ściągnęłam brudne ciuchy, po czym weszłam do kabiny. Siedziałam tam z piętnaście minut, aż w końcu wyszłam. Ubrałam się, uczesałam, umyłam zęby i wyszłam z łazienki. Spojrzałam na Alex'a, który głośno i powoli oddychał. Skrzywiłam się, odłożyłam ciuchy i podeszłam do niego. Przyłożyłam rękę do jego głowy, był cały rozpalony.
-Masz gorączkę-stwierdziłam.
Chłopak jednak dalej siedział z nogami zarzuconymi za łóżko.
-Połóż się-powiedziałam.
Spojrzał na mnie, złapałam go lekko za barki i pociągnęłam. Ten oddał się moim ruchom. Przyciągnęłam jego plecy do łóżka i lekko obróciłam go tak, aby jego głowa spoczywała na moich kolanach. Nogi sam ułożył na pościeli. Skierował swoje oczy prosto w moje, które również mu się przyglądały. Czułam jak na moje policzki wkrada się rumieniec, ale nawet nie odwróciłam wzroku.

Alex?

Od Alexa do Taigi

Powoli otworzyłem oczy, zwilżyłem zaschnięte usta i westchnąłem z trudem. Podniosłem rękę, szybko tego pożałowałem ponieważ ból tylko się nasilił. Podniosłem drugą rękę i przyłożyłem do bolącej głowy.
- Gdzie my jesteśmy? - spytałem.
- W jakimś pokoju. - odpowiedziała szeptem.
- Co ty tu w ogóle robisz? Miałaś uciec, znów żyć jak wcześniej. - powiedziałem słabym, bezbarwnym, ochrypiałym głosem.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

Słyszałam odgłos strzałów, a łzy spływały po moich policzkach. Czy ja muszę mieć tak zjebane życie? Gdybym go nie namawiała, gdybym... zatrzymałam się i upadłam na kolana.

Jestem słaba

Płakałam tak chwilę, aż nagle usłyszałam brzęk. Powoli wstałam i przetarłam oczy. Spojrzałam za siebie i przed siebie. W końcu zaczęłam biec. Moim oczom ukazał się leżący na ziemi Alex, a obok niego inny mężczyzna. Nad nim stał jakiś chłopak, który miał w ręce metalowy pręt i lekko się trząsł. Przymrużyłam oczy i podbiegłam do niego. Jednym ruchem zabrałam mu pręt i go uderzyłam. Od razu stracił przytomność, za to drugi mężczyzna zaczął się podnosić. Poczułam jak czyjeś umięśnione ręce łapią mnie od tyłu. Kopnęłam faceta w krocze, a gdy ten mnie puścił złapałam jego dłoń i wykręciłam. Jęknął z bólu, za to ja walnęłam go parę razy w brzuch. Po chwili ktoś mnie złapał i unieruchomił. Ugryzłam mężczyznę w rękę, a ten dziwnie krzyknął. Odskoczyłam od niego. Jednak nie minęło długo kiedy usłyszałam kroki i krzyki innych. Zamknęłam oczy, po czym wiedząc, że i tak mi się nie uda, rzuciłam się na faceta. Był jednak ode mnie silniejszy, złapał mnie i popchnął na ścianę. Uderzyłam o nią głową i upadłam na ziemię, zemdlałam.

-------------------------

Podniosłam po woli powieki, mimo to dalej widziałam ciemność. Złapałam się za bolącą głowę i lekko przekręciłam. Leżałam na łóżku. Podniosłam się do pozycji siedzącej i rozejrzałam. Po chwili moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności, a ja ujrzałam zarysy mebli. Wstałam, po czym zaczęłam szukać światła. W końcu nacisnęłam pstryczek, a żarówka zapaliła się. Byliśmy w zupełnie innym pomieszczeniu. Ściany były żółte, a podłoga z ciemnego drewna przykryta niewielkim dywanem. W pokoju znajdowała się czekoladowa komoda i stoliki. Na łóżku, którym "spałam" leżał Alex. Miał zabandażowaną rękę, a ich zapas leżał na stoliku obok. Podeszłam do niego i zaczęłam lekko potrząsać. Chłopak lekko otworzył oczy i spojrzał na mnie.

Alex?

Od Alexa do Taigi

Ruszyliśmy w głąb ciemnego korytarza, jedyne światło dawała latarka, którą trzymał mężczyzna. Brodziliśmy nogami w wodzie, która sięgała poniżej kostki, strasznie śmierdziało. Nagle wepchnął nas dwóch do jakiegoś pomieszczenia, wisiała tam żarówka na kablu, ściany i podłoga były szare, puste, było tu jedno łóżko i łazienka.
- Pierw zajmę się tamtą dwójką. - powiedział zatrzaskując drzwi.
- Jak by to otworzyć... - mruknęła jakby sama do siebie.
- Byłem szkolony, spróbuję. - powiedziałem.
Z trudem podniosłem z ziemi jakąś śrubę, podszedłem do Taigi. Po długich męczarniach udało mi się ją rozkuć, kiedy miała wolne ręce, poinstruowałem ją i również mnie rozkuła.
- Czemu nie zrobiłeś tego wcześniej? - spytała masując nadgarstki.
- Jak patrzeli? Widzisz, że potrzeba czasu. - westchnąłem.
Spojrzałem na swoje poranione nadgarstki, pieprzone kajdanki. Taiga takich nie miała, ponieważ w przeciwieństwie do mnie miała kajdanki ze dwa razy.
- Co teraz?
Nagle usłyszeliśmy nadciągające kroki, schowaliśmy ręce za siebie, aby się nie skapnął. Nagle wszedł do środka, w ręku miał strzykawki i inne bzdety. Kiedy odwrócił się w stronę drzwi, rzuciłem się na niego. Uderzył głową o metalowe drzwi i upadł na ziemię. Kiedy wstał, kilkoma ruchami powaliłem go na ziemię, stracił przytomność. Uderzyłem go jeszcze raz, tak dla honoru. Zabrałem mu latarkę, nic innego nie miał. Wyszliśmy z pokoju, ruszyliśmy wzdłuż korytarza. Nagle rozległ się huk wystrzału a mnie przeszył straszny ból. Dziewczyna odwróciła się w moją stronę, świecąc na mnie latarką. Kula przeszła na wylot przez ramię.
- Idź. - powiedziałem pewnie, podnosząc z ziemi metalowy pręt.
- Alex... - zaczęła.
- Idź! Uciekaj jak najdalej! - podniosłem głos. - Cieszę się, że cię poznałem. - dodałem ciszej.
Ta pobiegła w stronę wyjścia, ja odwróciłem się do strzelcy. Z ramienia intensywnie leciała krew, pulsowało i bolało jak cholera. Podszedłem do niego, następne strzały spudłował, zamachnąłem się prętem uderzając go w głowę, upadł na ziemie ale nie stracił przytomności. Wtedy to ja dostałem od kogoś czymś twardym w głowę i straciłem przytomność.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

-Sama nie wiem. Na początku gimnazjum chciałam jeszcze zostać policjantką, ale później tak jakoś mi się zmieniło. Może to dlatego, że lubię gadać, albo dlatego, że od zawsze czułam się dojrzalsza, od pozostałych osób w moim wieku... Nie umiem ci powiedzieć czemu-odparłam wzruszając ramionami.
-Aham-odpowiedział krótko.
Nagle usłyszeliśmy trzask drzwi, a po schodach zszedł umięśniony mężczyzna.
-Słuchajcie, bo to wasza życiowa szansa-zaczął rozglądając się-czworo z was przeniesiemy do pokoi, będziecie dostawać lepsze jedzenie i picie, ale za to będą przeprowadzane na was eksperymenty, jacyś chętni czy sam mam wybrać?
Spojrzałam na Alex'a.
-To dla nas szansa-szepnęłam-musimy spróbować.
Chłopak skrzywił się.
-To jak?!-zawołał mężczyzna.
W końcu mój towarzysz przytaknął. Wstałam, a on za mną.
-My-krzyknęłam.
Podeszliśmy do faceta, który patrzał na nas ciekawy.
-Dobra-rozejrzał się-to jeszcze wy-wskazał na przypadkowego chłopaka i dziewczynę.
Skuł naszą czwórkę, po czym zawiązał oczy. Zaczął gdzieś prowadzić.

Alex? Musiałam coś zrobić, bo to było nudne xD

PS: Niech trafią razem do jednego pokoju ;)

niedziela, 23 października 2016

Od Alexa do Taigi

Pokiwałem głową.
- Jak miałem siedemnaście lat, też brałem. Wtedy... to w sumie było mi wszystko jedno co, byle by tylko choć na chwilę myśleć inaczej. - czułem na sobie jej wzrok. - Wiesz jaką miałem wtedy opinię u opiekunek? - również na nią spojrzałem.
- No?
- Bachor bez ambicji. - prychnąłem.
- Dlaczego poszedłeś do wojska? - spytała.
- Zawsze pasjonowały mnie samoloty myśliwskie, komandosi...
- Żałujesz?
- Zależy kiedy. Jak jesteś pod ostrzałem, leżysz z kulką w piersi i wiesz, że nikt cię nie uratuje, że zaraz umrzesz - żałuję. - Ale kiedy wsiądę za stery myśliwca - nie. - odparłem. - A ty czemu zostałaś psychologiem?

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

-Heh, wiesz, póki mnie nie porwali miałam bardzo dobre życie. Chodź mam dopiero 18 lat pracowałam jako psycholog, miałam własny dom za który płaciłam. Wielu znajomych i chłopaka, którego tak w sumie nie kocham, chodź wcześniej mi się tak wydawało. Moja mama jest modelką, a tata właścicielem jednej z największych firm na świecie, więc jak możesz się domyślać, jestem bogata. Jednym słowem idealne życie-prychnęłam.
Czy na prawdę musiałam tu trafić, aby zdać sobie sprawę, że moje życie jest nudne? Widać tak.

Zabawne

Uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Kiedyś paliłam, ćpałam, nie wracałam na noc do domu i byłam typowo "niegrzeczną dziewczynką", ale rodzice wysłali mnie na odwyk i wynajęli psychologa. Przestałam kontaktować się ze starymi znajomymi i zaczęłam normalne życie. Uczyłam się i rzadko wychodziłam, dzięki czemu dostałam tą pracę. Wynajęłam mieszkanie, zaczęłam zarabiać, a moje życie stało się takie zwyczajne-dokończyłam, a na koniec cicho westchnęłam.

Alex?

Od Alexa do Taigi

- Ja też nie chce. - Westchnąłem. - Chociaż mi to w sumie wszystko jedno. - mruknąłem.
- Dlaczego? - spytała nadal trzymając głowę na moim ramieniu.
- Z jednego piekła, do drugiego... co za różnica. - wzruszyłem lekko ramionami.
- Nie masz rodziny? 
- Wychowałem się w domu dziecka, nie wiem nic o niej, czy w ogóle żyją, czemu mnie oddali. - wyjaśniłem.
- Przykro mi... - westchnęła.
- Opowiesz mi coś o sobie? Czym się interesujesz, gdzie pracujesz? - spytałem chcąc zmienić temat.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

Patrzyłam się na to przez cały czas. Widok był... niezły?

Boże, jestem chora

Alex odwrócił wzrok, ale ja nie. Musieliśmy jakoś się stąd wydostać. Po całym widowisku spojrzałam na nasze zakute ręce. Kajdanki były krótkie, ale zamek zwykły. W minutę, może troszkę więcej udałoby mi się je rozkuć za pomocą wsuwki, ale nawet jeśli udałoby nam się to co dalej? Marne szanse, że zajdziemy dalej, a jak już, trzeba wszystko dokładnie opracować. Zabrali nas z powrotem do piwnicy.
-Musimy coś wymyślić-powiedziałam, gdy byliśmy już zamknięci.
-Jakbyś nie zauważyła, to nas zakuli-mruknął chłopak.
-No wiem-oparłam głowę o jego ramię-ale dałabym radę je rozkuć, tylko potrzebowałabym czasu.
-Którego nie mamy-westchnął Alex.
-Ja nie będę tu siedzieć bezczynnie.

Alex?

sobota, 22 października 2016

Od Alexa c.d Taigi

Kiedy Taiga zasnęła, również pozwoliłem sobie zamknąć oczy, zasnąłem. Choć... mojego snu, nie nazwałbym snem. Jest on od miesiąca - czyli odkąd się tu znalazłem - niezwykle lekki. Wystarczy drobny szelest abym się obudził.
***
Obudził mnie głośny trzask drzwiami, ktoś schodził po schodach. Potrząsnąłem lekko ramieniem Taigi, ta nie podnosząc głowy spojrzała na mnie. Wskazałem na kogoś, kto schodził do nas, odwróciła wzrok w tamtą stronę. Był to Maks.
- Ogłoszenia parafialne. - powiedział o mało nie wybuchając śmiechem ze swojego słowa, żałosne. - Od dziś, każdego wieczoru zamiast dwóch ofiar, na górę będą wyprowadzani wszyscy. Tam będziemy wybierać szczęśliwców, a abyście bardziej się bali wszyscy będą oglądać ich śmierć. Niedługo dołączą nowi koledzy i koleżanki. - powiedział i wyszedł.
- To szansa. - szepnęła.
- Być może. - mój lewy kącik ust delikatnie drgnął w uśmiechu.
***
Niestety, nasza nadzieja poszła się jebać. Zakuli nas - w parach - w nadzwyczaj krótkie kajdanki.
Znalezione obrazy dla zapytania krótkie kajdanki
Poszliśmy do góry, stanęliśmy na jakiejś scenie czy czymś. Dookoła było kilku ludzi w maskach, przed nami stał facet również w masce, ubrany w strój śmierci. Aby jakoś normalnie stać, musieliśmy stać z Taigą naprzeciw siebie. Wybrano dwóch facetów. [...] Dzisiejsza śmierć była nadzwyczaj brutalna. Rozcinanie skóry nożem a gdy wystarczająco się wymęczył, wbijano mu go w serce. Kiedy rozciął mu brzuch, a krew rozprysła się dookoła odwróciłem wzrok.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

-Dziękuję-odparłam lekko się rumieniąc.
Często to słyszałam, niektórzy nawet porównywali je do oczów kota, co dla mnie było głupie. Zerknęłam na chłopaka kątem oka, lekko trząsł się z zimna. Odkryłam lewe ramię i przeciągnęłam koc, okrywając Alex'a. Ten spojrzał na mnie, ale złapał końcówkę i trochę naciągnął. Przytuliłam się do niego bardziej, dzięki czemu byliśmy przykryci prawie cali. Chłopak objął mnie ramieniem, a ja oparłam głowę o jego obojczyk. Przymknęłam lekko oczy.
-Chyba zasnę-mruknęłam.
-Śpij jak chcesz-odpowiedział.
-Okej.
-Okej.
Zapadła cisza, a moje powieki całkiem opadły. Ziewnęłam cicho.
-Dobranoc-bąknęłam.
-Dobranoc.
Zasnęłam.

Alex? xD

Od Alexa c.d Taigi

Czasami miałem ochotę powiedzieć coś naprawdę głupiego, na szczęście analizowałem to i powstrzymywałem się. W przeciwnym razie już dawno zrobiłbym z siebie totalnego idiotę. Jej plan... nie był zły ale dobry też nie. Gdyby dopracowało się go bardziej szczegółowo, mogłoby wyjść coś dobrego. Ale jak na razie to mam pustkę w głowie. Z biegiem czasu, robiło się coraz chłodniej, aż w końcu doszło do tego, że z naszych ust wydobywała się para.
- Zimno. - mruknęła.
Wstałem i podszedłem do drzwi, za którymi było sporo śmieci. Miałem tam schowany koc, wziąłem go, wytrzepałem i wróciłem do Taigi. Przykryłem ją nim i usiadłem na swoje miejsce, oparła się o mnie ramieniem.
- Masz ładne oczy... - powiedziałem nagle. - Nigdy nie widziałem takiego koloru, ładny. - dodałem.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

-Zamknięci się stąd nie wydostaniemy-powiedziałam-nasza jedyna szansa jest kiedy zabierają kogoś stąd. Najlepiej jeśli byłby to ktoś z nas, niestety szansa, że wyjdziemy oboje jest jak jeden do miliona, więc dobrze by było, aby osoba, która ma walczyć, z którymś z nas "zachorowała"-tu poruszyłam palcami-a ty, albo ja byśmy się zgłosili. Zabrali by nas oboje i... i dalej nie wiem.
Wszystko to mówiłam jakby do siebie.

Kompletnie mi odwala

-Oczywiście szanse, że uda się przynajmniej ta część są ok. 50/100%-dodałam po chwili-ale to chyba nasza jedyna szansa.
Spojrzałam na niego i aż drgnęłam. Wpatrywał się we mnie, a jego spojrzenie było takie... pociągające. Przygryzłam lekko wargę i odwróciłam wzrok.

Alex?

Od Alexa do Taigi

Przymknąłem delikatnie oczy, starając powstrzymać się chwianie głowy na boki.
- W jakim my w ogóle mieście jesteśmy? - spytałem otwierając oczy.
- Na Florydzie, dokładniej Miami. - odparła.
- Plaża, ocean, słońce... a tu pieprzona piwnica. - westchnąłem.
- Nie martw się, wyjdziemy. - zapewniła.
Westchnąłem. Na początku też tak myślałem, później straciłem nadzieję i do teraz jej za bardzo nie mam.
- Masz już jakiś pomysł? - spytałem kierując wzrok na nią.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

Dopiero po niecałej minucie zdałam sobie sprawę, co się stało. Narkotyk sprawiał, że byłam trochę przymulona i zacofana. Wstałam i podbiegłam do zakrwawionego chłopaka.
-Coś ty narobił!-zawołałam.
Nie odpowiedział i nie dziwiłam się. Urwałam kawałek swojej białej koszulki, która była w miarę czysta. Jego ubrania były raczej brudne, więc... no więc wzięłam swoją. Przyłożyłam mu do nosa, przełożyłam jego ramię, przez mój kark i pomagając mu doszliśmy do koca. Alex usiadł dalej nic nie mówiąc. Przyznam, że jego postawa zrobiła na mnie wrażenie. Usiadłam obok niego, zabrałam skrawek, przekręciłam go i znowu przyłożyłam.
-Dzięki-mruknął po chwili.
-Nie ma za co, musimy sobie pomagać-odparłam.
Chłopak przytaknął, przyznając mi rację. Uśmiechnęłam się lekko, co chyba nie było na miejscu. Skierowałam na niego swój wzrok, a on swój na mnie. Nasze spojrzenie stawało się intymne, więc odwróciłam wzrok lekko zarumieniona.

Alex?

Od Alexa c.d Taigi

- Możesz zacząć od tej ściany. - stwierdziłem
Nagle usłyszeliśmy strzał a chwilę później, do piwnicy wróciła czarnoskóra kobieta wyraźnie zadowolona ze swojego losu a ktoś rzucił kilka kanapek w woreczkach i butelki wody. Taiga wzięła dwie wody i dwie kanapki, usiadła koło mnie.
- Dzięki. - wziąłem wodę. - Ale... kanapkę możesz zjeść moją. - westchnąłem odkręcając butelkę.
To dziwne, nie jadłem dość długo a mimo to, nie odczuwałem głodu. Może to przez ten narkotyk? Kiedy Taiga wzięła się za jedzenie, odstawiłem butelkę na bok i wstałem, poprawiłem spodnie wojskowe, trochę zdrętwiałem siedząc tak kilka godzin. Przeczesałem włosy dłonią, wszedłem po schodach i podszedłem do drzwi, przyłożyłem do nich ucho, słyszałem ich rozmowę. Zastanawiali się, skąd wziąć nowych ludzi. Niespodziewanie drzwi gwałtownie się otworzyły, tym samym odpychając mnie do tyłu, zleciałem po schodach na dół.
- Ktoś tu podsłuchiwał?! - spytał podchodząc do mnie. - Chyba dali ci tego za mało, skoro tak kozaczysz. Cipo. - warknął.
Zmarszczyłem brwi i naplułem mu w twarz. Kiedy przetarł ją rękawem, widziałem w jego oczach furię. Walnął mnie z całej siły (a trochę jej miał) w nos. Odwróciłem głowę, czułem jak ciepła ciecz spływa strumieniem od nosa po usta i spada na podłogę. Jako że od dziecka byłem w wojsku, nauczyłem się walczyć z bólem, mimo iż rozrywało mi nos nie opadłem na ziemię, cały czas stałem i walczyłem sam ze sobą.
- Pieprzony żołnierzyk. - fuknął, popchnął mnie i wyszedł.

?

Od Taigi CD Alex'a

-W takim razie dokonajmy niemożliwego-powiedziałam i spojrzałam na niego, a on na mnie.
-Łatwo powiedzieć-mruknął Alex.
Przekręciłam oczami. Pesymista się trafił.
-We dwoje więcej zdziałamy niż w pojedynkę-powiedziałam.
Nie odpowiedział i nie oczekiwałam tego. Cicho westchnęłam, po czym oparłam się o ścianę. Nudzi mi się i to strasznie. Jak już chcą mnie tu trzymać, to niech dadzą więcej tego gówna.
-Czemu nie jesteś naćpany jak oni?-zapytałam.
-Nie wiem, widać mam mocniejszą głowę-odparł chłopak-a ty?
-Przyzwyczajenie.
-Ćpasz?
-Kiedyś ćpałam, teraz rzadko mi się zdarza-oznajmiłam.
-Aha.
Wstałam i zaczęłam chodzić w kółko.
-Nie wytrzymam tu tak-bąknęłam.
-Heh, a to dopiero początek-prychnął Alex.
-Kurwa, jestem spragniona, głodna, mam straszną chcicę i chcę wszystko rozpierdalać.

Alex?

Od Alexa do Taigi

Uniosłem oczy ku niebu.
- Tu nie walczysz. Stajesz naprzeciwko kogoś, zakuwają cię w kajdanki. Dostajesz pistolet, przykładasz sobie do skroni, albo dostaniesz albo nie. - mruknąłem.
- No to stałeś tam?
- Raz...
- A długo tu jesteś?
- Miesiąc. - odpowiedziałem po chwili namysłu.
Nagle usłyszeliśmy skrzypienie drzwi, po betonowych schodach zszedł Dmitry.
-Venit hora mortis. - powiedział grubym głosem, który rozległ się echem po pomieszczeniu.
- Co? - spytała cicho.
- To po łacińsku; nastała godzina śmierci. - szepnąłem.
Rozejrzał się dookoła, dokładnie badając wszystkich wzrokiem. Wziął czarnoskórą kobietę i jakiegoś mężczyznę, drzwi zostały ponownie zamknięte. Zamknąłem mocno oczy.
- Dlaczego każdy jest inny? W sensie...
- Porywają głównie imigrantów z krajów ogarniętych wojną. - wyjaśniłem.
- Ty też jesteś imigrantem?
- Nie, jestem żołnierzem. Wyjątkowo wysłali mnie do Afganistanu, stamtąd znalazłem się tu. - mruknąłem.
- Dlaczego nie możemy stąd uciec? - spytała.
- Powodzenia. - parsknąłem krótkim śmiechem. - Próbowałem chyba wszystkiego. Jest to niemożliwe, jeśli znajdziesz sposób, chętnie ci pomogę o ile zdążę.

Taiga?

Od Taigi CD Alex'a

Opadłam na miękkie krzesło, po czym włożyłam papiery do szuflady. Przez okno mojego gabinetu mogłam zobaczyć, jak duży, srebrny samochód moich klientów odjeżdża z parkingu. Poprawiłam grzywkę, a następnie wyjęłam telefon. Była równo czternasta. Musiałam jeszcze zrobić zakupy i zajechać do koleżanki. Wstałam i podeszłam do znajdującej się w rogu pokoju szafy. Wyjęłam z niej ubrania, po czym przebrałam się. Mój strój w pracy nie był taki zły. Sięgająca prawie do kolan spódniczka i wpuszczona w nią biała koszula prezentowały się nawet nieźle, ale jak dla mnie były zbyt... oficjalne? Założyłam czarne rurki z dziurami i wysokim stanem oraz białą koszulkę na ramiączka, odkrywającą brzuch. Na to zarzuciłam czarną skórzaną kurtkę. Zabrałam telefon z biurka i wyszłam na wąski, ciągnący się parę metrów korytarz. Mój gabinet mieścił się na trzecim piętrze wieżowca. W całym budynku byłam jedną, z najmłodszych pracowniczek, więc nieraz spotykałam się z niemiłymi uwagami innych ludzi. Szczególnie się tym nie przejmowałam, w końcu miałam też przyjaciół. Ruszyłam w stronę schodów, na których końcu prawię się potknęłam, ale zdążyłam odzyskać równowagę. Dopiero wtedy przypomniało mi się, że nie zmieniłam butów. Miałam na sobie czarne baleriny, za którymi średnio przepadałam. Westchnęłam cicho, po czym wróciłam się po adidasy. Byłam zadowolona, gdy w końcu wyszłam z budynku. Pogoda była ładna, a promienie słońca padały mi prosto na twarz. Zasłoniłam je ręką, a następnie skręciłam w prawo. Na samym początku, postanowiłam zajść do sklepu. Znajdował się on nie daleko wieżowca, a do tego był po drodze do mojego domu. Weszłam do środka uważając, żeby na nikogo nie wpaść. Kupiłam dość sporo rzeczy, a w tym produkty na obiad, czyli spaghetti. Stanęłam w kolejce do kasy. Byłam już nie daleko, gdy nagle dwaj mężczyźni zaczęli się kłócić. Blondyn popchnął bruneta prosto na mnie. Wpadłam na stojak z bransoletkami i innymi duperelami, po czym razem z nim upadłam na podłogę. Minęło parę sekund zanim zdałam sobie sprawę co się stało. Otworzyłam oczy, a następnie usiadłam. Trochę kręciło mi się w głowie, jednak nie to przykuło moją uwagę. Czułam ciepłą ciecz spływającą mi po policzku. Nagle ktoś mną potrząsnął. Był to brunet, ten sam, który na mnie wpadł.

-Nic ci nie jest?-odezwał się męski głos.

-Emmm... chyba nic-mruknęłam cicho.

-Pomogę ci wstać-odparł nieznajomy.

Złapałam jego rękę, a następnie wstałam. Zamrugałam parę razy, poczułam jak nogi się pode mną uginają, prawdopodobnie upadłabym, gdyby nie mężczyzna, który dalej mnie trzymał. Słyszałam szepty innych ludzi, jednak dochodziły one z innego pomieszczenia. Po chwili poczułam lekki powiew wiatru, co oznaczało, że wyszliśmy na dwór. Przeszliśmy parę, albo parędziesiąt metrów, aż zatrzymaliśmy się przed jakimś samochodem. Brunet wepchnął mnie do środka, po czym związał.

-Co ty r-robisz-wydusiłam.

-Porywam cię-odpowiedział, a ostatnie co ujrzałam był jego arogancki uśmiech.

--------------------

Otworzyłam powoli oczy, po czym zamrugałam parę razy. Moim oczom ukazał się biały, a raczej szary sufit. Poruszyłam się lekko, spowodowało to niewielkie ugięcie się materiału i ciche trzeszczenie. Podniosłam się, co przyszło mi z trudem. Oparłam się na rękach i rozejrzałam. W pomieszczeniu było dość ciemno, okna były zasłonięte, a światło zgaszone. Przetarłam oczy, a następnie zarzuciłam nogi za łóżko. Prawie walnęłam się o stolik, który stał obok. Na przeciwko mnie mieściło się biurko z krzesłem. Po jego prawej stronie, w kącie stała wielka szafa, a nieopodal znajdowały się drzwi. Oprócz tego w pokoju znajdowała się jeszcze komoda i półka. Miedzy nimi było kolejne przejście. Wstałam jak najciszej, a podłoga lekko zaskrzypiała. Ruszyłam w stronę pierwszych drzwi, złapałam za klamkę i spróbowałam otworzyć. Były zamknięte. Westchnęłam i wolnym krokiem ruszyłam do drugiego wyjścia. Okazało się, że jest to przejście do łazienki. Stałam tak zastanawiając się co zrobić, aż w końcu podeszłam do szafy. Znajdowała się tam biała bielizna wraz z czarną, rozkloszowaną spódniczką i białą koszulką na ramiączka, wszystko wisiało na wieszaku. Na dnie leżały czarne baleriny z białą podeszwą. Zabrałam wszystkie ubrania, a następnie wróciłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, po czym założyłam czysty strój. Zajrzałam do szafki przy umywalce, jednak niczego tam nie było. Zaklęłam pod nosem, a następnie wyszłam z pomieszczenia. Przeszukałam wszystko, ale każda szafka świeciła pustkami. Ponownie podeszłam do drzwi wyjściowych i zaczęłam za nie szarpać. Nagle przypomniało mi się, że w spodniach trzymam wsuwki. Szybko złapałam za ułożone na komodzie rurki i wyciągnęłam spinkę, którą następnie włożyłam do dziurki na klucz. Minęła niecała minuta, zanim w końcu mi się udało. Przycisnęłam klamkę, a drzwi otworzyły się trzeszcząc lekko. Na palcach wyszłam z pokoju i ruszyłam niedługim korytarzem w stronę drzwi. W pewnym momencie zatrzymałam się, widząc, że wejście do jednego z pomieszczeń jest otwarte. Podeszłam do ściany i wychyliłam głowę. Na fotelu i kanapie spało dwóch chłopaków. Jak najciszej przemknęłam się obok przejścia, aż doszłam do drzwi wyjściowych. Wzięłam oddech i już miałam złapać za klamkę, gdy nagle ktoś mnie uprzedził. Po drugiej stronie ujrzałam wysokiego, umięśnionego mężczyznę, który patrzył na mnie zdziwiony. Po chwili na jego twarzy pojawiła się złość. Złapał mnie za włosy, a ja pisnęłam. Pociągnął mnie do pokoju, gdzie znajdowali się pozostali faceci.

-Ej!!-krzyknął.

Jeden z nich aż drgnął, słysząc wrzask. Obaj otworzyli oczy i spojrzeli na nas.

-Co wy wyprawiacie! Ta mała dziwka prawie wyszła!

-To nie moja wina! To James miał jej pilnować, a mi pozwolił iść spać-burknął chłopak śpiący na fotelu.

-Ta! Jasne! To jego wina, to Maks miał jej pilnować-bronił się drugi.

-Kurwa, jeszcze raz zobaczę, że sobie śpicie to wywalę was na zbity pysk! A teraz kurwa chodźcie, bo szef czeka!-krzyknął ten, który mnie trzymał, po czym zwrócił się do mnie-a ty jeszcze raz spróbujesz uciec, to rozwalę ci tą piękną mordkę na kwaśne jabłko. Zrozumiałaś?-nachylił się nade mną.

Przytaknęłam lekko głową i pisnęłam, gdy mocniej pociągnął mnie za włosy. Mężczyzna wyprostował się, a następnie ruszył w stronę wyjścia dalej mnie nie puszczając. Musiałam dotrzymywać mu kroku inaczej moje włosy znowu by ucierpiały. Wyszliśmy na zewnątrz. Drewniana chata, w której miałam przyjemność spać znajdowała się w lesie... Nawet jakbym uciekła miałabym małe szanse, aby się stąd wydostać. Skierowaliśmy się w stronę samochodu, ale zanim zostałam do niego wepchnięta, przyłożono mi jakąś szmatę do usta. Mrugnęłam, a gdy ponownie otworzyłam oczy, byłam już w pojeździe. Umięśniony mężczyzna zasiadł za kierownicą, a obok niego, na miejscu pasażera znalazł się Maks. Obok mnie znajdował się James, który co jakiś czas zerkał na mnie ukradkiem. Próbowałam zapiąć pasy, ale nie szło mi to dość dobrze. Kręciło mi się w głowie, widziałam mroczki przed oczami.

Co oni mi kurwa dali?

Zamrugałam powoli. Czułam, że zaraz zasnę. Moje powieki zrobiły się ciężkie, nie byłam w stanie ich utrzymać. Zamknęłam oczy i odpłynęłam.

--------------------

Poczułam, że ktoś mnie szarpie. Spojrzałam na umięśnionego mężczyznę. Strasznie bolała mnie głowa i ledwo co kontaktowałam. Złapano mnie za ramię i pociągnięto... gdzieś. Z każdą chwilą bardziej rozumiałam co tu się stało.

Haha, rozumiałam?

Nic nie rozumiałam, kurwa!

Rozejrzałam się, było ciemno jak w dupie. Wystawiłam rękę w bok i poczułam zimną ścianę. Nagle usłyszałam otwieranie drzwi. Zdążyłam spojrzeć przed siebie, a ktoś popchnął mnie za schody. Sturlałam się z nich i wylądowałam na ziemi. Cicho jęknęłam i zapłakałam, co brzmiało dziwnie w połączeniu. Wiedziałam, że będę miała obite żebra i siniaku na nogach oraz rękach, jednak bardziej martwiło mnie to, gdzie jestem. Nie czułam się aż tak źle. Kiedyś ćpałam, teraz też czasem mi się zdarzało. Odgarnęłam mokre włosy i zaczęłam podchodzić na innych. Byli zupełnie naćpani. Chciało mi się śmiać na ich widok, ale się powstrzymałam.Gdy podeszłam do jednaj dziewczyny, ta zaczęła coś krzyczeć w innym języku, więc szybko od niej odskoczyłam. Łzy spływały po moich policzkach, ale nie mogłam ich powstrzymać.
-Są odurzeni, nie pogadasz z nimi-usłyszałam zachrypnięty głos.

Amerykę odkryłeś

Spojrzałam na siedzącego chłopaka, powoli, trzymając się za bolące ramię podeszłam do niego i opadłam przede nim na kolana.
-Gdzie ja jestem?-spytałam łkając.
Za nic nie mogłam powstrzymać płaczu. Nie czułam się tak źle, przyzwyczaiłam się do takiego stanu, ale mimo to wciąż płakałam.
-Sam nie wiem. W piwnicy, tego jestem pewien-stwierdził nieznajomy.

Kurwa, jakbym tego nie zauważyła!

-Po co? Dlaczego?-pytałam.
-Dwaj chorzy psychicznie ludzie, wymyślili sobie, że będą robić zakłady. Rosyjska ruletka, ten kogo obstawią, że przeżyje wygrywają. Co wieczór ginie jedna osoba. W między czasie wstrzykują ci jakiś narkotyk, żebyś się za bardzo nie szarpała-język mu się plątał ale wyjaśnił mi o co tu chodzi.

Cóż, jestem zwierzęciem, warto wiedzieć!

Zaczęłam głośniej płakać. Nie potrafiłam się powstrzymać, narkotyk działał na mnie w taki, a nie inny sposób i musiałam po prostu przeczekać. Chłopak westchnął i zrobił mi miejsce obok siebie.
-Nie płacz-powiedział przyciągając mnie do siebie.
Usiadłam koło niego i starała się uspokoić. Powoli mi się udawało. Nie lubiłam płakać, było to męczące i irytujące.
-Jestem Alex- przedstawiłem się.
-Taiga-mruknęłam.
Udało mi się przestać płakać, więc wstałam na równe nogi. Na początku zakręciło mi się lekko w głowie, ale po chwili czułam się normalnie.
-Uważaj, bo się przewrócisz-oznajmił chłopak.
-Spokojnie, dam sobie radę-bąknęłam.
Ruszyłam wolnym krokiem w stronę schodów. Weszłam po nich i zaczęłam stukać w drzwi. Próbowałam je otworzyć, nawet posłużyłam się wsuwką, ale nawet nie drgnęły. Westchnęłam cicho i wróciłam na dół. Spojrzałam na Alex'a, który chodź też był naćpany, dawał jakoś radę. Rozejrzałam się i zaczęłam się śmiać. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
-Przepraszam-powiedziałam uśmiechnięta-ale oni komicznie wyglądają, w ogóle nie kontaktują.
Przypomniały mi się moje początku, przez co zachichotałam. Ponownie usiadłam obok Alex'a.
-Widać ponudzimy się tu trochę-mruknęłam-walczyłeś kiedyś?

Alex?

Od Alexa

W tej piwnicy, ktoś mieszkał. Leżąca na podłodze główka po pacynce... świadczyło o tym, że dziecko. Dziesięcioletnia dziewczynka może? Wypalona świeca, rysy i napis na ścianie.
Siedziałem pod ścianą na starym kocu, którego udało mi się znaleźć w tych śmieciach. W głowie mi szumiło, wszystko wirowało. Nagle usłyszałem znajomy głos, Dmiry.
- Właśnie zwiększyłem wasze szanse na przeżycie kolejnej nocy. - powiedział po czym popchnął na wpół przytomną dziewczynę w stronę schodów.
Sturlała się po nich, a kiedy wylądowała na ziemi, zapłakała cicho i jęknęła z bólu. Powoli uklęknęła na kolana i rozejrzała dookoła, odgarniając mokre od łez włosy z twarzy. Podchodziła kolejno do każdego, każdy był jednak zbyt naćpany żeby jej odpowiedzieć. Jedna dziewczyna zaczęła do niej coś krzyczeć w swoim języku, odskoczyła do tyłu.
- Są odurzeni, nie pogadasz z nimi. - powiedziałem zachrypniętym głosem.
Dziewczyna spojrzała na mnie, powoli, trzymając się za bolące ramię podeszła do mnie i opadła przede mną na kolana.
- Gdzie ja jestem? - spytała łkając.
- Sam nie wiem. W piwnicy, tego jestem pewien. - stwierdziłem.
- Po co? Dlaczego? - pytała.
- Dwaj chorzy psychicznie ludzie, wymyślili sobie, że będą robić zakłady. Rosyjska ruletka, ten kogo obstawią, że przeżyje wygrywają. Co wieczór ginie jedna osoba. W między czasie wstrzykują ci jakiś narkotyk, żebyś się za bardzo nie szarpała. - język mi się plątał ale wyjaśniłem.
Dziewczyna zaczęła płakać, westchnąłem i zrobiłem jej miejsce obok siebie.
- Nie płacz. - powiedziałem przyciągając ją do siebie.
Usiadła koło mnie i starała się uspokoić.
- Jestem Alex. - przedstawiłem się. Chciałbym powiedzieć jej, że wszystko będzie dobrze, ale sam w to nie wierzyłem.

?

Obserwatorzy