Patrzyłam się na to przez cały czas. Widok był... niezły?
Boże, jestem chora
Alex odwrócił wzrok, ale ja nie. Musieliśmy jakoś się stąd wydostać. Po całym widowisku spojrzałam na nasze zakute ręce. Kajdanki były krótkie, ale zamek zwykły. W minutę, może troszkę więcej udałoby mi się je rozkuć za pomocą wsuwki, ale nawet jeśli udałoby nam się to co dalej? Marne szanse, że zajdziemy dalej, a jak już, trzeba wszystko dokładnie opracować. Zabrali nas z powrotem do piwnicy.
-Musimy coś wymyślić-powiedziałam, gdy byliśmy już zamknięci.
-Jakbyś nie zauważyła, to nas zakuli-mruknął chłopak.
-No wiem-oparłam głowę o jego ramię-ale dałabym radę je rozkuć, tylko potrzebowałabym czasu.
-Którego nie mamy-westchnął Alex.
-Ja nie będę tu siedzieć bezczynnie.
Alex?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz