Czasami miałem ochotę powiedzieć coś naprawdę głupiego, na szczęście analizowałem to i powstrzymywałem się. W przeciwnym razie już dawno zrobiłbym z siebie totalnego idiotę. Jej plan... nie był zły ale dobry też nie. Gdyby dopracowało się go bardziej szczegółowo, mogłoby wyjść coś dobrego. Ale jak na razie to mam pustkę w głowie. Z biegiem czasu, robiło się coraz chłodniej, aż w końcu doszło do tego, że z naszych ust wydobywała się para.
- Zimno. - mruknęła.
Wstałem i podszedłem do drzwi, za którymi było sporo śmieci. Miałem tam schowany koc, wziąłem go, wytrzepałem i wróciłem do Taigi. Przykryłem ją nim i usiadłem na swoje miejsce, oparła się o mnie ramieniem.
- Masz ładne oczy... - powiedziałem nagle. - Nigdy nie widziałem takiego koloru, ładny. - dodałem.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz