-Zamknięci się stąd nie wydostaniemy-powiedziałam-nasza jedyna szansa jest kiedy zabierają kogoś stąd. Najlepiej jeśli byłby to ktoś z nas, niestety szansa, że wyjdziemy oboje jest jak jeden do miliona, więc dobrze by było, aby osoba, która ma walczyć, z którymś z nas "zachorowała"-tu poruszyłam palcami-a ty, albo ja byśmy się zgłosili. Zabrali by nas oboje i... i dalej nie wiem.
Wszystko to mówiłam jakby do siebie.
Kompletnie mi odwala
-Oczywiście szanse, że uda się przynajmniej ta część są ok. 50/100%-dodałam po chwili-ale to chyba nasza jedyna szansa.
Spojrzałam na niego i aż drgnęłam. Wpatrywał się we mnie, a jego spojrzenie było takie... pociągające. Przygryzłam lekko wargę i odwróciłam wzrok.
Alex?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz