- Nigdy nie leciałam myśliwcem. - powiedziała jedynie.
Oparłem palec pod jej podbródek i podniosłem lekko jej głowę, złączyłem nasz usta w pocałunku.
Pokiwałem twierdząco głową. Pomogłem Tai założyć kask, upewniliśmy się czy ma dopływ tlenu i czy wszystko jest w porządku.
- Słyszysz mnie? - usłyszałem głos w słuchawce.
- Jasno i wyraźnie. - odparłem.
Z Taigą zapięliśmy pasy i już po chwili wyjeżdżaliśmy z hali. Porozumiewałem się z nimi odpowiednimi gestami ręki, to kilku minutach wzbiliśmy się w niebo.
(Tylko do 2 minuty)
- Długo będziemy lecieć? - spytała.
- Godzinę, jesteśmy bardzo daleko. - westchnąłem. - I jak? Fajnie? - spytałem po czasie, widząc jak rozgląda się dookoła.
- Bardzo. - uśmiechnęła się.
- Wlecimy nad chmury? - odwzajemniłem gest.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz