sobota, 22 października 2016

Od Alexa do Taigi

Uniosłem oczy ku niebu.
- Tu nie walczysz. Stajesz naprzeciwko kogoś, zakuwają cię w kajdanki. Dostajesz pistolet, przykładasz sobie do skroni, albo dostaniesz albo nie. - mruknąłem.
- No to stałeś tam?
- Raz...
- A długo tu jesteś?
- Miesiąc. - odpowiedziałem po chwili namysłu.
Nagle usłyszeliśmy skrzypienie drzwi, po betonowych schodach zszedł Dmitry.
-Venit hora mortis. - powiedział grubym głosem, który rozległ się echem po pomieszczeniu.
- Co? - spytała cicho.
- To po łacińsku; nastała godzina śmierci. - szepnąłem.
Rozejrzał się dookoła, dokładnie badając wszystkich wzrokiem. Wziął czarnoskórą kobietę i jakiegoś mężczyznę, drzwi zostały ponownie zamknięte. Zamknąłem mocno oczy.
- Dlaczego każdy jest inny? W sensie...
- Porywają głównie imigrantów z krajów ogarniętych wojną. - wyjaśniłem.
- Ty też jesteś imigrantem?
- Nie, jestem żołnierzem. Wyjątkowo wysłali mnie do Afganistanu, stamtąd znalazłem się tu. - mruknąłem.
- Dlaczego nie możemy stąd uciec? - spytała.
- Powodzenia. - parsknąłem krótkim śmiechem. - Próbowałem chyba wszystkiego. Jest to niemożliwe, jeśli znajdziesz sposób, chętnie ci pomogę o ile zdążę.

Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy