-Nic ci nie jest?-odezwał się męski głos.
-Emmm... chyba nic-mruknęłam cicho.
-Pomogę ci wstać-odparł nieznajomy.
Złapałam jego rękę, a następnie wstałam. Zamrugałam parę razy, poczułam jak nogi się pode mną uginają, prawdopodobnie upadłabym, gdyby nie mężczyzna, który dalej mnie trzymał. Słyszałam szepty innych ludzi, jednak dochodziły one z innego pomieszczenia. Po chwili poczułam lekki powiew wiatru, co oznaczało, że wyszliśmy na dwór. Przeszliśmy parę, albo parędziesiąt metrów, aż zatrzymaliśmy się przed jakimś samochodem. Brunet wepchnął mnie do środka, po czym związał.
-Co ty r-robisz-wydusiłam.
-Porywam cię-odpowiedział, a ostatnie co ujrzałam był jego arogancki uśmiech.
--------------------
-Ej!!-krzyknął.
Jeden z nich aż drgnął, słysząc wrzask. Obaj otworzyli oczy i spojrzeli na nas.
-Co wy wyprawiacie! Ta mała dziwka prawie wyszła!
-To nie moja wina! To James miał jej pilnować, a mi pozwolił iść spać-burknął chłopak śpiący na fotelu.
-Ta! Jasne! To jego wina, to Maks miał jej pilnować-bronił się drugi.
-Kurwa, jeszcze raz zobaczę, że sobie śpicie to wywalę was na zbity pysk! A teraz kurwa chodźcie, bo szef czeka!-krzyknął ten, który mnie trzymał, po czym zwrócił się do mnie-a ty jeszcze raz spróbujesz uciec, to rozwalę ci tą piękną mordkę na kwaśne jabłko. Zrozumiałaś?-nachylił się nade mną.
Przytaknęłam lekko głową i pisnęłam, gdy mocniej pociągnął mnie za włosy. Mężczyzna wyprostował się, a następnie ruszył w stronę wyjścia dalej mnie nie puszczając. Musiałam dotrzymywać mu kroku inaczej moje włosy znowu by ucierpiały. Wyszliśmy na zewnątrz. Drewniana chata, w której miałam przyjemność spać znajdowała się w lesie... Nawet jakbym uciekła miałabym małe szanse, aby się stąd wydostać. Skierowaliśmy się w stronę samochodu, ale zanim zostałam do niego wepchnięta, przyłożono mi jakąś szmatę do usta. Mrugnęłam, a gdy ponownie otworzyłam oczy, byłam już w pojeździe. Umięśniony mężczyzna zasiadł za kierownicą, a obok niego, na miejscu pasażera znalazł się Maks. Obok mnie znajdował się James, który co jakiś czas zerkał na mnie ukradkiem. Próbowałam zapiąć pasy, ale nie szło mi to dość dobrze. Kręciło mi się w głowie, widziałam mroczki przed oczami.
Co oni mi kurwa dali?
Zamrugałam powoli. Czułam, że zaraz zasnę. Moje powieki zrobiły się ciężkie, nie byłam w stanie ich utrzymać. Zamknęłam oczy i odpłynęłam.
--------------------
Poczułam, że ktoś mnie szarpie. Spojrzałam na umięśnionego mężczyznę. Strasznie bolała mnie głowa i ledwo co kontaktowałam. Złapano mnie za ramię i pociągnięto... gdzieś. Z każdą chwilą bardziej rozumiałam co tu się stało.
Haha, rozumiałam?
Nic nie rozumiałam, kurwa!
Rozejrzałam się, było ciemno jak w dupie. Wystawiłam rękę w bok i poczułam zimną ścianę. Nagle usłyszałam otwieranie drzwi. Zdążyłam spojrzeć przed siebie, a ktoś popchnął mnie za schody. Sturlałam się z nich i wylądowałam na ziemi. Cicho jęknęłam i zapłakałam, co brzmiało dziwnie w połączeniu. Wiedziałam, że będę miała obite żebra i siniaku na nogach oraz rękach, jednak bardziej martwiło mnie to, gdzie jestem. Nie czułam się aż tak źle. Kiedyś ćpałam, teraz też czasem mi się zdarzało. Odgarnęłam mokre włosy i zaczęłam podchodzić na innych. Byli zupełnie naćpani. Chciało mi się śmiać na ich widok, ale się powstrzymałam.Gdy podeszłam do jednaj dziewczyny, ta zaczęła coś krzyczeć w innym języku, więc szybko od niej odskoczyłam. Łzy spływały po moich policzkach, ale nie mogłam ich powstrzymać.
-Są odurzeni, nie pogadasz z nimi-usłyszałam zachrypnięty głos.
Amerykę odkryłeś
Spojrzałam na siedzącego chłopaka, powoli, trzymając się za bolące ramię podeszłam do niego i opadłam przede nim na kolana.
-Gdzie ja jestem?-spytałam łkając.
Za nic nie mogłam powstrzymać płaczu. Nie czułam się tak źle, przyzwyczaiłam się do takiego stanu, ale mimo to wciąż płakałam.
-Sam nie wiem. W piwnicy, tego jestem pewien-stwierdził nieznajomy.
Kurwa, jakbym tego nie zauważyła!
-Po co? Dlaczego?-pytałam.
-Dwaj chorzy psychicznie ludzie, wymyślili sobie, że będą robić zakłady. Rosyjska ruletka, ten kogo obstawią, że przeżyje wygrywają. Co wieczór ginie jedna osoba. W między czasie wstrzykują ci jakiś narkotyk, żebyś się za bardzo nie szarpała-język mu się plątał ale wyjaśnił mi o co tu chodzi.
Cóż, jestem zwierzęciem, warto wiedzieć!
Zaczęłam głośniej płakać. Nie potrafiłam się powstrzymać, narkotyk działał na mnie w taki, a nie inny sposób i musiałam po prostu przeczekać. Chłopak westchnął i zrobił mi miejsce obok siebie.
-Nie płacz-powiedział przyciągając mnie do siebie.
Usiadłam koło niego i starała się uspokoić. Powoli mi się udawało. Nie lubiłam płakać, było to męczące i irytujące.
-Jestem Alex- przedstawiłem się.
-Taiga-mruknęłam.
Udało mi się przestać płakać, więc wstałam na równe nogi. Na początku zakręciło mi się lekko w głowie, ale po chwili czułam się normalnie.
-Uważaj, bo się przewrócisz-oznajmił chłopak.
-Spokojnie, dam sobie radę-bąknęłam.
Ruszyłam wolnym krokiem w stronę schodów. Weszłam po nich i zaczęłam stukać w drzwi. Próbowałam je otworzyć, nawet posłużyłam się wsuwką, ale nawet nie drgnęły. Westchnęłam cicho i wróciłam na dół. Spojrzałam na Alex'a, który chodź też był naćpany, dawał jakoś radę. Rozejrzałam się i zaczęłam się śmiać. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
-Przepraszam-powiedziałam uśmiechnięta-ale oni komicznie wyglądają, w ogóle nie kontaktują.
Przypomniały mi się moje początku, przez co zachichotałam. Ponownie usiadłam obok Alex'a.
-Widać ponudzimy się tu trochę-mruknęłam-walczyłeś kiedyś?
Alex?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz