Spojrzałem na nią lekko zdziwiony.
- Gdzie na przykład?
- Daleko. - szepnąła kładąc swoją dłoń na mojej, która była na skrzyni biegów.
- z czego będziemy żyć? - zadałem kolejne pytanie.
- Damy sobie radę, nie martw się. - powiedziała.
- Więc ucieknijmy... - powiedziałem splatając nasze palce.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz