Kiedy zjedliśmy, wziąłem się za rozpakowywanie rzeczy Dextera. Jego posłanie zajęło miejsce obok kanapy, obok niego położyłem zabawki (a trochę ich było) a miski poukładałem w kuchni. Zdjęcie ustawiłem na półce obok wszystkich innych, usiadłem na kanapie i westchnąłem ciężko.
- Zobacz co mam. - Taiga uśmiechnęła się siadając koło mnie. Trzymała w dłoni kilka moich zdjęć z dzieciństwa. - Szkoda że tak mało...
- Raczej nikomu nie chciało się latać za mną z aparatem. - stwierdziłem.




Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz