niedziela, 6 listopada 2016

Od Alexa do Taigi

Kilka ksiąg mnie zainteresowała, postanowiłem zabrać je ze sobą, miałem kilka pytań do Klausa. Wróciłem do domu, wszedłem do środka.
- Nie zadaję się z takimi wyrzutkami jak wy! - wykrzyczała Taiga.
A więc ma mnie teraz za wyrzutka? Dobrze wiedzieć... kiedy zamknąłem drzwi, wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. Bonnie zaśmiała się z obrotu słów Tai.
- To prawda że kołek osikowy nas zabija? - spytałem ignorując wiedźmę.
- Tak, jednak musi przebić serce. - odparł.
- A drewno nas osłabia? - pokiwał twierdząco głową. - A werbena?
- Zabija od razu.
Pokiwałem zrozumiale głową, analizując wszystkie informacje. Nagle Klaus jeknął, spojrzałem na niego, miał kołek w sercu a za nim stał jego oprawca. Chciałem coś zrobić jednak sparaliżował mnie ból. Spojrzałem w dół, drugi facet przebił mi serce kółkiem.
- Jesteście już bezpieczne, one nie zrobią wam już krzywdy. - powiedział mój oprawca.
Otworzyłem usta nie mogąc złapać oddechu. Zdążyłem jeszcze spojrzeć na Taige po czym martwy oparłem na ziemię.

Tai?
Jak już przepedza tych łowców, to Bonnie wyleczy Klausa Ale dalej będzie nieprzytomny przez pewien czas i nie będzie chciała pomóc alexowi, będzie się droczyc z tai po co jej ten jak to nazwała wyrzutek itp :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy