Westchnąłem lekko, rzeczywiście, to jest idealna szansa. Nagle zabrzęczał mój telefon.
- Mam stawić się w bazie. - westchnąłem. - Pojedziesz ze mną? To z pewnością tylko chwila. - poprosiłem.
- Pewnie. - pokiwała głową.
Wsiedliśmy w mój samochód i pojechaliśmy na miejsce.
- Co jest? - spytałem widząc swojego szefa.
- Przebieraj się, lecisz do Iraku. Trzeba pomóc kolegą. - powiedział jakby było to coś normalnego.
- Słucham?
- A co, ogłuchłeś?
- Dopiero wróciłem i mam wracać?
- Nie było cię z nami trzy miesiące i twierdzisz że dopiero wróciłeś? Nie chcę wiedzieć co robiłeś i gdzie byłeś. To tylko kilka dni.
- Alex nigdzie nie jedzie. - Taiga zmarszczyła brwi.
- Nie pytam się ciebie. Daje ci 10 minut. - wyszedł z pomieszczenia.
Uniosłem oczu ku niebu i przejechałem dłonią po twarzy.
- Chyba nie polecisz... - spojrzała na mnie.
- A mam jakieś wyjście? - westchnąłem.
- Dlaczego taki jesteś?
- Jaki?
- Obojętny! Wydaje mi się, że nic nie ma dla ciebie znaczenia.
- To nie prawda.
- Nie?!
- Nie! Kiedyś nie sądziłem, że będę zdolny do zabicia człowieka. Teraz robię to masowo, ale nadal nie potrafię sobie z tym poradzić. Świadomość, że ktoś zginął z twojej ręki jest straszna, dręczy cię latami, ryje ci psychikę. To zabija jakiekolwiek emocje. - stwierdziłem.
- Cieszę się, że się dowiedziałam że jesteś niezdolny do uczuć.
- Tak myślałem, ale kiedy... - zacząłem jednak ta napięcie się odwróciła i odeszła.
Ruszyłem za nią, po drodze mijając szefa.
- Jeszcze nie przebrany? - złapał mnie za ramię.
- Nigdzie nie lecę. - wyrwałem mu się.
- Co to ma znaczyć?
- Odwal się. - prychnąłem odchodząc.
Pogoniłem dziewczynę i złapałem ją za rękę tym samym zatrzymując.
- Tak myślałem, ale kiedy cię poznałem i spędziłem z tobą kilka dni zrozumiałem, że jest inaczej. - powiedziałem. - Zagrajmy w gównoprawdę. - dodałem. - Kocham cię.
- Gównoprawda.
- A właśnie że prawda
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz