Dziewczyna pokiwała głową, zarzuciła mi ręce na szyję i przytuliła mnie, odwzajemniłem gest. Czułem jednak od niej niepewność, a co jeśli się mnie... bała? Przecież w życiu bym jej nie skrzywdził... nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- O, jest. - uśmiechnął się.
Po chwili wprowadził do salonu brunetkę o zielonych oczach.
- Spokojnie, przecież nie każę mu jej przelecieć. - zaśmiał się widząc minę dziewczyny. - Zahipnotyzuj ją, wiesz jak. Tylko łaskawie nie każ jej dźgać się nożem ani skakać ze schodów. - poprosił.
Spojrzałem na niego a następnie zrobiłem krok w stronę dziewczyny.
- Usiądź na fotelu. - powiedziałem patrząc jej głęboko w oczy i hipnotyzując zmniejszając źrenice.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz