Uśmiechnąłem się lekko, co prawda zawsze chciałem mieszkać w Miami Ale kto nam broni mieć dwa domy? A nawet trzy Bo tego nie sprzedam za nic. Nagle rozległo się płukanie do drzwi. Taiga Westchnąłem i podniosła głowę, niechętnie wstałem i poszedłem otworzyć. Stał w nich szef, wepchnął mi do rąk karabin.
- Błagam wróć! Nie mam już żołnierzy, oni tam zginą... - opadł na kolana.
- Wyjdź... - mruknęłam łapiąc go za "szmaty" i podnosząc do góry.
- Alex...
- Nie. Cały czas traktowałeś mnie jak śmiecia nie licz, że teraz ci pomogę. Wyjdź. - chciał coś powiedzieć jednak wypchnalem go za drzwi i zamknąłem za nim.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz