sobota, 5 listopada 2016

Od Alexa do Taigi

Otworzyłem oczy gwałtownie siadając z trudem łapiąc powietrze.
- Alex, spokojnie. - usłyszałem głos Taigi.
Obraz mi się rozmazywał, trudno mi się oddychało, nie wiedziałem, co się dzieje. Dopiero po czasie wszystko wróciło do normy. Przy mnie siedziała Taiga a na fotelu naprzeciwko jakiś facet. Czułem w buzi nieprzyjemny posmak krwi, szyja mnie strasznie bolała, położyłem dłoń na opatrunku i w jednej chwili wszystko sobie przypomniałem.
- Kto to? - spytałem kierując nadal przerażony wzrok na Taigę.
Drżącą dłonią chwyciła moją i mocno zacisnęła.
- Jestem Klaus, wampir. - powiedział jakby było to coś zupełnie normalnego. - Moja siostra cię zabiła, dałem ci swojej krwi, aby twoja dziewczyna nie musiała wydawać kasy na pogrzeb. - słysząc to miałem ochotę zwymiotować. Piłem jego krew? O fuj! - Jednak ma to pewne konsekwencje... - zaczął drapiąc się z tyłu głowy.
- Jakie? - spytałem szybko.
Ten jednak milczał.
- Gorąco mi. - mruknąłem ściągając marynarkę i zostając w samej koszulce.
- To pierwszy stopień przemiany. - uśmiechnął się zakłopotany.
- CO?! - wykrzyczałem. - Ja... ja nie chcę być taki jak ona! Nie chcą zabijać ludzi! - złapałem się za głowę.
- Spokojnie, nie każdy wampir jest taki. Czuję się winny temu, co się stało... pomogę ci.
- Och, jaki łaskawy. - parsknąłem.
- Alex... spokojnie. - Taiga pogładziła mnie po ramieniu.
- To właśnie to. Gorąco, gorączka, za kilka godzin będziesz czuł, jak rozrywa ci wnętrzności... minie to jednak i wejdziesz w drugi etap.
- Jaki? - spytałem spokojniej pod wpływem dotyku Tai.
- Musisz się karmić krwią inaczej... umrzesz. - westchnął.
- Nie zabiję człowieka. - powiedziałem od razu.
- Nie musisz. Przyniosę ci królika, wystarczy... będziemy musieli pamiętać jednak że nie możesz wyjść z domu. Mnie nie zabijesz a Taigi nie skrzywisz bo za bardzo ją kochasz. - stwierdził. - Pomogę ci opanować moce i po pewnym czasie, moja rola się skończy. Ale muszę zostać u was na pewien czas, tak dla bezpieczeństwa.

Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy