Czułem okropny ból w klatce piersiowej. Klaus siedział już z Bonnie na kanapie, Taiga kleczala przy mnie.
- Po co to zrobiłaś? - spytałem cicho.
- Żebyś żył...
- Ale ja już nie chcę być wyrzutkiem, 18 lat w domu dziecka mi wystarczy... - powiedziałem przyciszonym tonem. Otworzyłem usta aby jeszcze coś powiedzieć, jednak zrezygnowałem. Uznała by mnie za bardziej popierdolonego. - Przepraszam... - wyszeptalem bezbarwnie, po moim poliku spłynęła łza a wzrok dalej był wlepiony w sufit.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz